Scarrow Simon – Przepowiednia (Orły Imperium T.6 )

przepowiedniaCi którzy stale czytują ten blog wiedzą, że po przeczytaniu tomu 5 Orłów imperium zapowiedziałam, iż więcej  nie będę kupować tego cyklu. Ale rzeczywistość jak zwykle zakpiła sobie ze mnie i  Przepowiednię dostałam w prezencie… Cóż było robić, wzięłam się za czytanie. I bardzo pozytywnie rozczarowałam, Przeniesienie akcji do Rzymu, a nawet jeszcze dalej bo na Morze Śródziemne bardzo fabule pomogło. Autor wyrwał swoich bohaterów ( i siebie) z zaklętego kręgu, który na swój własny użytek nazwałam „wojną  w stylu legionowym”.  „Wojna w stylu legionowym” zaś, to opisywanie po raz en-ty rzymskiej dyscypliny, drylu obozowego, marszowego, bitewnego, drabinki dowodzenia, czy rzymskich rozwiązań taktycznych. Wszystko to  jest bardzo interesujące, ale po piątym tomie robi się zwyczajnie nudne. Tymczasem w „Przepowiedni” zmieniamy środowisko. Katon i Macro zostają przydzieleni do rzymskiej „marynarki wojennej”.Mamy zatem okazję poznać obyczaje panujące na okrętach wojennych Rzymu, oraz metody prowadzenia walki. Co prawda autor nieco uwspółcześnił język jakim porozumiewają się marynarze, ale przynajmniej mnie ten zabieg zupełnie nie przeszkadza. Tematykę tę podejmował skomentowany już na tym blogu John Stack w powieści Okręt, ale Simon Scarrow bije go na głowę.  Nie jesteśmy zarzucani szczegółami i szczególikami. Informacje o tym jak działa ( albo nie działa) rzymska machina wojenna są bardzo sprawnie wplecione w fabułę, a ta toczy się wartko,  bez dłużyzn. Autor sięgnął po starego  wroga naszych bohaterów Witeliusza. I uczynił z niego niechętnego sprzymierzeńca. A dokładniej – trzej panowie muszą współpracować bo inaczej potoczą się trzy głowy. Chyba nie muszę pisać jak „zachwyceni” są tą sytuacją… Akcja powieści toczy się wartko, bez grzęźnięcia w zbędne opisy. Tym razem nie mamy intrygi do rozwikłania, bo praktycznie wszystko zostało powiedziane zaraz na początku. Zatem, zamiast wysilać mózgownicę w próbie dojścia kto, komu i w jakim celu bruździ, obserwujemy raczej jak nasi bohaterowie dzielnie sobie radzą z zaistniałą, bardzo niesympatyczną sytuacją. Przy takim ujęciu tematu nie mamy zatem co liczyć, na pogłębione sylwetki bohaterów. Autor najprawdopodobniej wyszedł z założenia, że po pięciu tomach znamy jego bohaterów wystarczająco dobrze, więc nie musi nam przedstawiać ich motywów. Z jednej strony ma zapewne rację. Z drugiej – troszeczkę ta marionetkowość postaci razi, z trzeciej, Przepowiednię czyta się na tyle dobrze, że można dość łatwo przejść do porządku dziennego nad „spłaszczeniem” postaci. A skoro już mówimy o bohaterach to warto odnotować, że w tomie szóstym  Orłów imperium na plan pierwszy zdecydowanie wysuwa się postać Katona. Młody centurion wychodzi z cienia swojego towarzysza i możemy się przekonać, że jego kariera nie była dziełem przypadku, bo Katon bez wiernego i doświadczonego Macro daje sobie doskonale radę z dowodzeniem.

Niezłe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *