Abercrombie Joe – Zemsta najlepiej smakuje na zimno

Kategorie: Fantasy

zemsta_najlepiej

Monzcarro Murcatto, Wąż Talinsu, generał, dowódca Tysiąca Ostrzy, świetny strateg i taktyk, równie dobry szermierz. Wrogowie jej się boją, towarzysze podziwiają a przyjaciele… cóż Monza jest zimna, bezwzględna i niebezpieczna, poza swoim bratem Brenną nie ma przyjaciół. Jednak jest bardzo popularna wśród ludu, zdaniem księcia Orso, który jej płaci, zdecydowanie zbyt popularna.

Czytaj dalej »

Allyn John – Opowieść o 47 Roninach

Kategorie: Historyczna

opowiesc-o-47-roninachHistoria 47 roninów jest opowieścią, którą w Japonii znają wszyscy. Ilość ekranizacji, adaptacji teatralnych, drzeworytów i poematów opartych na historii samurajów z Ako można liczyć na dziesiątki, jeśli nie setki. Jest to historia żywa do dziś – co roku w świątyni Sengaku-ji, w której pochowani są mściciele odbywa się upamiętniających ich festiwal, a groby są popularnym miejscem pielgrzymek.

Czytaj dalej »

Mark Lawrence – Książę Cierni (dwugłos)

Kategorie: Fantasy

ciernieNa okładce jak zawsze ochy i achy różnych tuzów  więc kupiłam rzeczoną książeczkę, żeby się przekonać, czy rzeczywiście rośnie nam następca George R.R. Martina. Przeczytałam w jedną noc, ale nie dlatego, że mnie tak wciągnęło, tylko dlatego, że co strona to otwierałam coraz szerzej oczy ze zdziwienia, jak na kilku stronach można nagromadzić tyle głupot, a jak wiadomo szerokie otwieranie oczu usypianiu nie sprzyja. Czytaj dalej »

John Sprunk – Syn Cienia (dwugłos)

Kategorie: Fantasy

syncienPierwszy tom trylogii Cienia nie porywa i nie  rzuca na kolana. Gdybym miała podsumować go jednym zdaniem, to brzmiałoby ono: “Książka napisana do bólu poprawnie, do bólu liniowo i do bólu drętwym językiem”. Są czasami książki  w których można się do wielu rzeczy przyczepić, ale  które jednak mają w sobie to “coś”.  “Coś”, dzięki któremu jesteśmy w stanie wiele autorowi wybaczyć. W “Synu Cienia” nie ma nawet tego. Sztywno, drętwo, przewidywalnie. Autor prowadzi nas, czy może raczej wlecze od punktu “a” do punktu “b” w spokojny miarowy sposób – tak jak sobie w konspekcie zapisał. Fabuła rozwija się… nazwijmy to rytmicznie. Brak w niej momentów szczególnie znaczących, a nawet jeśli teoretycznie są to opisane w taki sposób, że się tego nie zauważa. Brak nagłych zwrotów czy zrywów akcji. Wszystko jest przewidywalne, jak w podręczniku do pisania książek: “jeśli brak ci pomysłu na ciąg dalszy – wprowadź nową postać. Najlepiej negatywną i z mroczną tajemnicą”.  Czytaj dalej »