
(4 / 5) Jurgen Thordwald ma wyjątkowy dar do opowiadania historii popularyzujących niezwykłe dzieje medycyny i kryminalistyki. Tym razem wpadła mi w ręce jedna z jego pierwszych książek – wydana w 1954 r. opowieść o okrutnej chorobie – hemofilii. Jak każdy wykształcony człowiek coś tam o niej słyszałam, wiedziałam że chorują tylko chłopcy, a dziewczynki są nieświadomymi roznosicielkami skazy. Ale wiedzieć – to jedno. A spróbować „wejść w buty” osoby chorej to drugie. Autor w trzech opowiadaniach zaoferował nam właśnie możliwość spojrzenia na tę okrutną chorobę z tej drugiej, unikatowej perspektywy. Poznajemy historię syna Alfonsa XIII, niedoszłego Alfonsa XIV, Waldemara Hohenzollerna, oraz najbardziej znaną – historię carewicza Aleksandra. Hemofilia nie tylko dewastuje ciało chorego. Równie bezwzględnie niszczy jego psychikę oraz rodzinę. Widzimy obłędny wręcz strach przed zranieniem u Alfonsa hiszpańskiego – strach, który w ostatecznym rozrachunku doprowadzi do tragicznego w skutkach wypadku, widzimy jak umiera Waldemar, choć w tym przypadku bardziej winne są okoliczności w jakich się znalazł. Widzimy wreszcie, jak kilkuletni syn cara Mikołaja błaga o śmierć nie mogąc znieść bólu zalewanych krwią tkanek, jak psychicznie rozpada się jego matka. W tym ostatnim przypadku Jurgen Thorwald ukazuje nam dodatkowo bardzo szeroko tło społeczne. I trudno się dziwić, skoro to właśnie wtedy na arenę dziejów wkroczył najsłynniejszy rosyjski chłop czyli Rasputin, a choroba syna wpłynęła bardzo mocno na zachowanie cara Mikołaja III – pośrednio przyczyniając się do wybuchu rewolucji bolszewickiej.
Książkę, pomimo wagi opisywanego problemu medycznego czyta się stosunkowo łatwo – a to ze względu na jej beletryzowaną formę. Polecam.