
(0,5 / 5)
Autorka uczciwie ostrzega czytelników, że przedawkowała Alicję w krainie czarów, i to tę w wersji Burtona. Więc teoretycznie wiemy na co się piszemy. Niestety, nie ostrzega, że przedawkowała też Lot nad kukułczym gniazdem. Czytaj dalej »

(0,5 / 5)
Autorka uczciwie ostrzega czytelników, że przedawkowała Alicję w krainie czarów, i to tę w wersji Burtona. Więc teoretycznie wiemy na co się piszemy. Niestety, nie ostrzega, że przedawkowała też Lot nad kukułczym gniazdem. Czytaj dalej »

(1 / 5)
Talon to powieść o smokach – fantasy z czasów PRLu, gdzie smoki handlowały pokątnie swoimi łuskami w zamian za kartki na mięso. A nie. Przepraszam. To tylko google translate, który tłumaczy „talon” na „talon”, zamiast na „szpon”. Albo autorka wykłóciła się z tłumaczem/ wydawnictwem, żeby zostawić oryginalny tytuł, co byłoby w tym przypadku dość dziwne, no ale takie autorskie prawo. Czytaj dalej »

(2 / 5) Drugi tom przygód Huberta w świecie post-apokaliptycznym zdecydowanie zawiódł moje oczekiwania. Początek mało zaskakujący, ostatecznie, po takiej jatce jaką urządziła swoim bohaterem autorka na koniec tomu pierwszego, inny być nie mógł, (trzeba było jakoś ten bałagan posprzątać!). Ciąg dalszy średnio logicznie osadzony, a skłonność do zapętlania akcji, mocno męcząca. Wątek końca świata nieco niedorobiony, a wątek nazwijmy go miłosny – wysoce rozczarowujący. Czytaj dalej »

(4 / 5) A gdybyś obudził (obudziła) się w świecie którego nie poznajesz, starszy o kilka lat i z umiejętnościami których nigdy nie miałeś? Gdybyś do kompletu nie wiedział kim jesteś, skąd tu się wziąłeś i o co tu do licha chodzi?! Gdybyś powoli odkrył tę przerażającą prawdę: ostatnie co pamiętasz wydarzyło się siedem lat temu. Twoi najbliżsi zginęli. Jesteś sam jak palec. Świat stanął na głowie i wrócił do czasów bardzo, ale to bardzo analogowych. A co gorsza tu i tam budzą się różne istoty rodem z mitologii słowiańskiej. I mają tylko jeden cel – zjeść nieostrożnego człowieka… Czytaj dalej »
A miało być tak pięknie… Podczas czytania zajawki na okładce zapomniałam zupełnie o tym, że wydawnictwa mają obyczaj mocno rozmijać się w swoich zapowiedziach z prawdą i co prędzej dodałam książkę do koszyka. Wszak miałam dostać coś w stylu Kłopotów w Hamdirholm, absolutnego i wciąż niepokonanego numeru jeden na mojej liście książkowych poprawiaczy humoru ( Numer jeden, bo klasyczne powieści Chmielewskiej są poza wszelką konkurencją).
Jednym słowem, napaliłam się jak norka na seks za stodołą. Czytaj dalej »

(1 / 5)
Drugi tom Kronik Jennifer Strange to… więcej tego samego. I to niestety na wszystkich frontach, od wad zaczynając. Czytaj dalej »

(2 / 5)
Przyznaję bez bicia – skusiła mnie okładka. Dopiero potem przekonałam się, że książka jest wychwalana jako arcydzieło. Debiut i arcydzieło. Hmm… Czytaj dalej »